23 stycznia 2014

Halicki: Głos Polski, Europy i świata powienien być jednolity wobec Ukrainy

Na ulicach ukraińskich miast nadal tysiące osób protestują przeciwko działaniom władz. Premier Mykoła Azarow przyznał, że rząd nie kontroluje sytuacji w Kijowie i ma ona cechy „przewrotu państwowego”.

Wzrasta liczba ofiar walk na Ukrainie. Jak podają lekarze pracujący na tzw. Euromajdanie, w wyniku odniesionych obrażeń zmarło już pięć osób. Na Euromajdanie przemawiali liderzy ukraińskiej opozycji. O Ukrainie mówią również polscy politycy.

– W polityce międzynarodowej powinniśmy mówić jednym głosem. Głos Polski, Europy i świata powinien być jednolity wobec sytuacji na Ukrainie. Mówimy stanowcze nie użyciu siły n Ukrainie! – mówił Andrzej Halicki.

Była premier Ukrainy Julia Tymoszenko wezwała funkcjonariuszy milicji, by „nie brali na swoje sumienie” krwi rodaków. Apel opublikowano na stronie internetowej partii Tymoszenko – opozycyjnej Batkiwszczyny.

„Ani praca, ani pensja, ani pagony nie są warte śmierci waszej duszy” – oznajmiła była premier, która przebywa w kolonii karnej w Charkowie.

Tymoszenko wezwała funkcjonariuszy, by złożyli broń i przechodzili „na stronę kraju”. „Nie strzelajcie do tych, którzy czytają wiersze (Tarasa) Szewczenki”, ukraińskiego wieszcza narodowego – napisała w apelu.

Przywódcy ukraińskiej opozycji po trwających ponad trzy godziny rozmowach z prezydentem Wiktorem Janukowyczem opuścili jego administrację, nie udzielając żadnych komentarzy prasie.

Administracja Janukowycza podała jedynie, że spotkanie „było pierwszym etapem rozmów między liderami opozycyjnych klubów parlamentarnych i prezydentem”. Poinformowała też, że oprócz Kliczki ze strony opozycji uczestniczył w nim szef frakcji partii Batkiwszczyna Arsenij Jaceniuk i przywódca nacjonalistycznej Swobody Ołeh Tiahnybok.

W Kijowie od rana trwały walki między milicyjnymi oddziałami specjalnymi Berkut a przeciwnikami rządu. Konflikt rozgrywał się przy atakowanej od niedzieli przez demonstrantów barykadzie milicyjnej na ulicy Hruszewskiego, która jest drogą dojazdową do dzielnicy rządowej. Milicja kilkukrotnie wyparła stamtąd ludzi, jednak za każdym razem powracali oni przed kordony.

Demonstrantów niepokoić mogą ostatnie decyzje rządu Mykoły Azarowa. Jego decyzją, rozszerzono listę środków, które mogą być wykorzystywane przez milicję do „powstrzymania masowych zamieszek i grupowego naruszenia porządku publicznego”, m.in. o granaty dymne i gazowe.

Odpowiednie rozporządzenia opublikowano po środowym posiedzeniu Rady Ministrów, prowadzonym przez premiera Azarowa, który po południu udał się na Światowe Forum Ekonomiczne w szwajcarskim Davos.

źródło: wiadomości.onet.pl

Relacja z protestów na Ukrainie

 

« Powrót