18 grudnia 2009

PO i PiS wspólnie w obronie kubańskich więźniów

Szef sejmowej komisji spraw zagranicznych
Andrzej Halicki (PO) i wiceszef PiS Adam Lipiński zaapelowali w Sejmie do posłów
o włączenie się do programu symbolicznej adopcji kubańskich więźniów
politycznych.
W myśl tej akcji każdy z posłów, który weźmie udział w
programie, otoczy opieką jednego kubańskiego więźnia politycznego – m.in. będzie
interesował się tym, co się z nim dzieje, będzie wysyłał listy w jego
obronie.

Więźniów politycznych na Kubie jest około 300. Na razie
inicjatywę poparli posłowie PO i PiS. Polscy parlamentarzyści mają objąć opieką
prawie 100 opozycjonistów – poinformował podczas konferencji prasowej w Sejmie
pomysłodawca akcji, szef fundacji Wolność i Demokracja Tomasz Pisula.

– Większość opozycjonistów trafiło do więzienia na ponad 20 lat za takie
przewinienia, jak publiczne wyrażanie pogardy wobec władz – podkreślił.


Kuba jest miejscem, gdzie demokracji i praw obywatelskich nie ma. Są na to
dowody. Osoby z bardzo błahych powodów odsiadują wyroki w bardzo ciężkich
warunkach, bez kontaktu ze światem, z rodzinami. To dowód, że świat nie może
zapomnieć o Kubie. Będziemy się upominać o prawa obywatelskie w tym kraju –
powiedział Halicki.

W czwartkowej konferencji wzięli udział Kubańscy
dysydenci mieszkający w Stanach Zjednoczonych: Hubert Matos, który spędził 20
lat w kubańskim więzieniu i sekretarz generalny organizacji antycastrowskiej na
uchodźstwie Directioro Democratico Cubano, Orlando Gutierrez.

– Więzienia
na Kubie są straszne. Szczęśliwie udało mi się przeżyć w jednym z nich 20 lat.
Cudem, dzięki interwencji społeczności międzynarodowej udało mi się wyjść na
wolność(…) Akcja adopcji więźniów ma ogromne znaczenie dla poparcia opozycji –
powiedział Matos, który podziękował za wsparcie, jakie opozycji na Kubie
udzielają polscy parlamentarzyści.

źródło: Fundacja Wolność i Demokracja

Poseł Halicki otoczył opieką więźnia sumienia Rafaela Ibarra Rogue’go

więzienie: Combinado del Este, La Habana Carretera Monumental del Cotorro, Guanabacoa
wyrok: 20 lat więzienia
zarzut: sabotaż
data urodzenia: 4 czerwca 1959 r.
rodzina: Hilda Roque Langaney (matka)

Ibarra Roque jest prezesem nieuznawanej przez władze partii demokratycznej „30 lispotada – Frank Pais” założonej w 1991 r. i mającej oddziały we wszystkich prowincjach Kuby. Pomimo, że nie ma z nikim kontaktu w więzieniu władze uznały, że powinien nadal być jej prezesem.
Ojciec dwóch córek z małżeństwa z Maritzą Lugo Fernandez (do niedawna także będącą więźniem sumienia)

Pomimo, że był znany z promowania tylko pokojowych metod walki politycznej, 24 czerwca 1994 r. został zatrzymany i oskarżony o sabotaż. Choć zarzutu nigdy nie udowodniono w procesie sądowym, skazano go na 20 lat więzienia. Od czasu zatrzymania był traktowany okrutnie, bity i nieustannie przenoszony pomiędzy więzieniami. Wielokrotnie podejmował strajk głodowy domagając się uznania jego statusu więźnia politycznego. Zamiast tego nasiliły się wobec niego represje, szczuto na niego więźniów kryminalnych, zamykano w karcerach, w tym zupełnie zaciemnionych na wiele dni.

W 1998 r. napisał z więzienia list do Fidela Castro, w którym pytał dlaczego władze czują strach przed jego osbą, skoro zgodnie z ostatnim referendum, rządy Fidela popiera 98,35% mieszkańców. Wyjawił też propozycję władz oferujących mu zwolnienie w zamian za jego rezygnację z pozycji prezesa nielegalnej partii. Prównał to do oferty, którą 45 lat wcześniej złożył rząd Batisty uwięzionemu Fidelowi. Kopię listu przemycono z więzienia i upubliczniono. Nie wiadomo, czy przeczytał go taże Fidel, ale represje w więzieniu się nasiliły.

Jak mówi Javeir Denis, jego były współwięzień, również więzień polityczny, „Rafael Ibarra Roque jest wzorem zdecydowania, uczciwości i sprzeciwu wobec reżimu, pomimo prawie stałego przebywania w izolatorach i karcerach, dając przykład wielu innym więźniom”.

« Powrót