dziewięciu nominacji generalskich w służbach mundurowych. Poinformował
już o tym pisemnie prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Taki jest finał
sporu, jaki wybuchł w tej sprawie na linii resort-BBN.
Awantura o generalskie nominacje w służbach
mundurowych wybuchła przed obchodami święta Wojska Polskiego (15
sierpnia). Szef BBN Aleksander Szczygło zarzucił MSWiA, że sfałszowało
dokumenty dotyczące kandydatów na generałów, by wprowadzić w błąd
prezydenta. Resort miał m.in. zataić informacje o tym, że pracowali w
ZOMO i SB. W efekcie Lech Kaczyński wręczył nominacje tylko dwóm oficerom.
Andrzej Halicki nie ma wątpliwości, że w całej sprawie nieelegancko zachował się szef BBN rzucając publicznie oskarżenia.
– Skrzywdzeni zostali ludzie. Jeśli są godni tej
nominacji i dobrze służą, to wypadałoby uszanować pracę tych osób –
powiedział Halicki. I dodał: – ZOMO nie ma od 20 lat. Mnie interesuje
to, czy w wolnej, demokratycznej Polsce dobrze pracowali i czy
zasługują na awans. Jeśli tak, to winni jeśmy uszanować pracę, która
służy społeczeństwu.
www.tvn24.pl
