– Członkami sejmowej komisji śledczej nie mogą być osoby, wobec których świadkowie czują dyskomfort w zeznaniach – uważa Halicki. „PiS – przestrzegaliśmy przed tym – delegowało do komisji osoby, które nie są neutralne” – zwrócił uwagę poseł PO.
Jak podkreślił Halicki, Prawo i Sprawiedliwość „ma pełną wiedzę i było świadome, kogo deleguje do komisji”. Czy w ponad 150-osobowym klubie nie ma nikogo, kto nie miał do czynienia z ustawą hazardową? Czy jest ktokolwiek, kto byłby neutralny w tej materii i mógłby być członkiem komisji śledczej?” – pytał Halicki. Zastrzegł, że „prawo musi obowiązywać i musi dotyczyć wszystkich, także członków PiS”.
Apelując o wskazanie kandydatów do pracy w komisji, Andrzej Halicki podkreślił, że powinny to być osoby, które nie miały związku z ustawą hazardową, „które są w stanie być w świetle prawa członkami komisji śledczej”. Poseł Platformy chciałby, aby nowi posłowie komisji zostali powołani przez Sejm 15 grudnia „po to, by można było procedować zgodnie z prawem”.
Według posła z hazardowej komisji śledczej Jarosława Urbaniaka (PO), dwójka posłów PiS musiała zostać wykluczona, ponieważ podczas piątkowego posiedzenia komisji pierwszych świadków „przesłuchiwały dwie osoby, które nie są bezstronne, ich zeznania można podważyć”.
W piątek komisja przesłuchała zastępcę dyrektora departamentu służby celnej w MF Annę Cendrowską, sekretarz Komitetu Stałego Rady Ministrów Małgorzatę Hirszel oraz b. wiceministra finansów z czasów rządów SLD Jacka Uczkiewicza.
Powołując się na opinię Biura Analiz Sejmowych, Urbaniak dowodził, że uczestnictwo w komisji osób zamieszanych w proces legislacyjny podważyłoby prace całej komisji. „W lutym okazałoby się, że komisja pracowała bez odpowiedniej podstawy prawnej” – mówił Urbaniak. W jego ocenie, jeśli PiS nie wskaże nowych członków, to sparaliżuje prace komisji.
Inny poseł Platformy w komisji śledczej Sławomir Neumann zaznaczył, że gdyby jego klub miał wiedzę, jaką ma obecnie, przedstawiłby zastrzeżenia do marszałka Sejm wobec Kempy i Wassermanna, już na etapie zgłaszania ich kandydatur. „Materiały do komisji spływają (…) ale wiedzę miał szef klubu PiS Przemysław Gosiewski, wskazując posłów do komisji” – dodał Neumann.
Czy chodzi o to, by z powodów formalno-prawnych zdyskwalifikować prace komisji i by nie można wydać ostatecznego raportu, bo będzie zaskarżalny? – pytał Halicki. Jak dodał, praca komisji musi mieć sens.
Halicki nie wykluczył, że termin prac komisji trzeba będzie wydłużyć. Ale ocenił, że pytanie o to jest przedwczesne. Zgodnie z uchwałą powołującą komisję, ma ona pracować do 28 lutego. Wcześniej w radiu RMF FM o takiej możliwości mówił Grzegorz Schetyna.
Źródło:
Wprost
