31 sierpnia 2009

DLA PRZYSZŁOŚCI I NADZIEI

­­Czesław Miłosz, laureat Nagrody Nobla, nazwał wiek XX stuleciem
przeklętym. Deklarował, że z ulgą żegna jego koniec, przypominając, że
wiek ten zrodził w Europie dwie totalitarne utopie.

Kiedy
przyjdzie nam 1 września oddać hołd ofiarom Hitlera i Stalina, warto
przywołać pamięć jeszcze innego Polaka – Aleksandra Lednickiego.
Lednicki urodzony w 1866 r. w rodzinie powstańców styczniowych skończył
rosyjskie szkoły i uniwersytet w Moskwie. Został wybrany na członka
moskiewskiej rady adwokackiej, był współzałożycielem rosyjskiej Partii
Demokratycznej i posłem do I Dumy. W odrodzonej II Rzeczypospolitej
stał się orędownikiem paneuropeizmu, ruchu, który za fundament obrał
tolerancję i wolność. Twórcą tej idei był organizator I Kongresu
Paneuropejskiego w Wiedniu w 1926 r. dyplomata, hrabia
Coudenhove-Kalergi. Dlaczego przywołuję Kongres, który był pierwszą
prezentacją i krótkotrwałą próbą wprowadzenia idei Unii Europejskiej z
jednolitym obszarem walutowym? Przeczytajmy słowa Lednickiego z
listopada 1929 roku, napisane na 10 lat przed wybuchem II wojny
światowej:

„Wielka Wojna, która trwała lata i głęboko przeorała życie Europy,
wzbudziła odrazę do jej okropności w najszerszych warstwach ludzkości.
Jako wynik tych nastrojów w celu nie dopuszczenia w przyszłości do
wojny została powołana do życia Liga Narodów. Bez faktycznej władzy
wykonawczej, opierając się jedynie na swym politycznym autorytecie,
czerpiąc siłę moralną z nastrojów społecznych, nie dopuściła do wielu
zatargów zbrojnych i zlikwidowała je w zarodku. ( ..) Wczorajsi wrogowie
zasiadają razem przy jednym stole jako równi partnerzy. (…) Liga
Narodów, mimo pozornej słabości zewnętrznej, jest znakomitym dowodem,
że nie zawsze mechaniczna siła jest jedyną siłą – gwarancją życia
ludzkości”.

1 września jest datą europejskiej tragedii, ale jakże wymowną datą dla
zamanifestowania mądrości i nadziei. W imię europejskiej solidarności.
Dlatego żywię nadzieję, że w przededniu tego symbolicznego hołdu
złożonego m.in. przez szefów rządów Polski, Rosji i Niemiec, w jednym
miejscu i czasie, także my, politycy demokratycznie wybranych izb –
Sejmu, Dumy i Bundestagu – wspólnie rozpoczniemy działania pod hasłem
„Dla przyszłości i nadziei”. Nasza publiczna funkcja wymaga od nas
takiej aktywności. Dlatego jako szef komisji spraw zagranicznych
polskiego Sejmu czuję moralny obowiązek osobiście zaprosić do debaty na
ten temat swoich partnerów z Bundestagu i Dumy – przewodniczących
Ruprechta Polenza i Andrieja Klimowa.

czytaj cały artykuł:
www.wyborcza.pl
« Powrót