Halicki przypomniał bezdomnego Huberta z Dworca Centralnego ściganego z urzędu przez prokuraturę za nazwanie prezydenta Lecha Kaczyńskiego „dziadem” i porównał to do obecnej sytuacji. – Dziś o zdradzie mówi osoba publiczna, predestynująca do najpoważniejszych funkcji państwowych, powtarzają to za liderem inni posłowie i nie ma reakcji. Przecież zdrada jest świadomym działaniem – mówił polityk PO. Jego zdaniem „musi być reakcja”.
Halicki stwierdził, że antyrosyjskie wystąpienia związane z rocznicą
katastrofy smoleńskiej służą osobom przeciwnym zbliżeniu z Polską w
Rosji. – Jeżeli ktoś, myślę teraz o Rosjanach, jest niechętny procesowi
rozliczenia z historią, a są tacy ludzie, jeżeli również chcieliby
powiedzieć: to Polacy przeszkadzają w procesie budowy stabilnego,
spokojnego, bezpiecznego kontynentu, to mają świetną okazję wtedy, kiedy
w Polsce do głosu dochodzą grupy rusofobiczne, niechętne procesowi
pojednania – stwierdził.
źródło:wyborcza.pl
