Fundacja Wolność i Demokracja przekonała posłów PO i PiS do objęcia patronatem grupy więźniów politycznych na Kubie. Fundacja zgromadziła dane dotyczące stu osób, które, jak powiedział prezes Fundacji Tomasz Pisula, z błahych powodów zostały skazane na długoletnie więzienie. sula podziękował parlamentarzystom, którzy zdecydowali się pisać listy do kubańskich więźniów i utrzymywać z nimi kontakt. Będzie się to odbywać za pośrednictwem Fundacji.
Poseł Prawa i Sprawiedliwości Adam Lipiński zaapelował do parlamentarzystów z pozostałych klubów, aby włączyli się do akcji. Podkreślił, że tego typu projekty nie powinny być upolityczniane.
Szef sejmowej komisji spraw zagranicznych Andrzej Halicki z PO wezwał władze kubańskie „by wykazały się odrobiną rozwagi i sumienia obywatelskiego i narodowego, by swoim obywatelom nie gotowały piekła”.
Goszczący w Polsce jeden z przywódców rewolucji kubańskiej Hubert Matos, który za sprzeciw wobec działań Fidela Castro odsiedział 20-letni wyrok, powiedział, że więzienia Kuby są tak straszne, iż przeciętny człowiek nie jest w stanie wyobrazić sobie ich potworności. Podziękował Polakom za „adoptowanie” więźniów politycznych. Zapewnił, że ma to wielkie znaczenie dla wsparcia kubańskiej opozycji.
Obecnie na Kubie jest około 300 więźniów politycznych.
źródło: polskieradio.pl
Poseł Halicki otoczył opieką więźnia sumienia Rafaela Ibarra Rogue’go
więzienie: Combinado del Este, La Habana Carretera Monumental del Cotorro, Guanabacoa
wyrok: 20 lat więzienia
zarzut: sabotaż
data urodzenia: 4 czerwca 1959 r.
rodzina: Hilda Roque Langaney (matka)
Ibarra Roque jest prezesem nieuznawanej przez władze partii demokratycznej „30 lispotada – Frank Pais” założonej w 1991 r. i mającej oddziały we wszystkich prowincjach Kuby. Pomimo, że nie ma z nikim kontaktu w więzieniu władze uznały, że powinien nadal być jej prezesem.
Ojciec dwóch córek z małżeństwa z Maritzą Lugo Fernandez (do niedawna także będącą więźniem sumienia)
Pomimo, że był znany z promowania tylko pokojowych metod walki politycznej, 24 czerwca 1994 r. został zatrzymany i oskarżony o sabotaż. Choć zarzutu nigdy nie udowodniono w procesie sądowym, skazano go na 20 lat więzienia. Od czasu zatrzymania był traktowany okrutnie, bity i nieustannie przenoszony pomiędzy więzieniami. Wielokrotnie podejmował strajk głodowy domagając się uznania jego statusu więźnia politycznego.
Zamiast tego nasiliły się wobec niego represje, szczuto na niego więźniów kryminalnych, zamykano w karcerach, w tym zupełnie zaciemnionych na wiele dni.
W 1998 r. napisał z więzienia list do Fidela Castro, w którym pytał dlaczego władze czują strach przed jego osbą, skoro zgodnie z ostatnim referendum, rządy Fidela popiera 98,35% mieszkańców. Wyjawił też propozycję władz oferujących mu zwolnienie w zamian za jego rezygnację z pozycji prezesa nielegalnej partii. Prównał to do oferty, którą 45 lat wcześniej złożył rząd Batisty uwięzionemu Fidelowi. Kopię listu przemycono z więzienia i upubliczniono. Nie wiadomo, czy przeczytał go taże Fidel, ale represje w więzieniu się nasiliły.
Jak mówi Javeir Denis, jego były współwięzień, również więzień polityczny, „Rafael Ibarra Roque jest wzorem zdecydowania, uczciwości i sprzeciwu wobec reżimu, pomimo prawie stałego przebywania w izolatorach i karcerach, dając przykład wielu innym więźniom”.

